06.05.2026 - 96,44 $
Wiadomo przy tym, że rynek zawsze wycenia przyszłość, więc w tym ujęciu zakłada, że ropa niebawem spadnie. A jeśli się myli, to akcje skorygują to później może nawet krachem.Więc spojrzę dzisiaj na sytuację z ujęcia rynku, dlaczego według rynku ropa niebawem spadnie. Uważam, że cena ropy w kolejnym roku, do dwóch lat spadnie w okolice 60 $. Oznaczałoby to, że mielibyśmy przed sobą ponad 40% spadków.
Dodam nawet, że prawdopodobieństwo na takie spadki oceniam w okolicach 90%. Więc prawdopodobieństwo zarobku na spadającej cenie wydaje się bardzo wysokie… mimo tego nie będę na rynku otwierał shorta, czyli pozycji zarabiającej na spadkach, z kilku powodów. Jakie to powody, za chwilkę wyjaśnię.
Najpierw jednak może warto wspomnieć jak w ogóle dochodzę do aż 90% prawdopodobieństwa spadku ceny w okolice 60 $?
Zacznijmy od tego co tak w ogóle wywołało nagły wzrost ceny ropy – jeśli choć trochę interesujecie się geopolityką i lub rynkami finansowymi, to wiecie, że wzrost cen ropy spowodowany był zablokowaniem jednego z najważniejszych szlaków handlowych świata – cieśniny Ormuz, przez którą transportowane jest ok. 20% światowej ropy.
Szlak blokuje Iran, który wziął sobie go za zakładnika, bo skoro militarnie nie są w stanie przeciwstawić się Stanom Zjednoczonym, to chociaż mogą im zaszkodzić blokując właśnie ten szlak.
Ale dlaczego blokada szlaku, powodująca wzrost ceny ropy miałaby Stanom Zjednoczonym zaszkodzić. Powodów jest kilka – miedzy innymi te wymienione we wstępie, czyli że przez wysoką cenę ropy rośnie ryzyko destabilizacji gospodarki. Rosną koszty produkcji i transportu, co przedsiębiorstwa starają się neutralizować podwyżkami cen, które następnie prowadzą do wzrostu inflacji. A jaki problem przynosi wyższa inflacja, to myślę dobrze pamiętamy z przykładu sprzed paru lat. Szczególnie Stanom Zjednoczonym wysoka cena ropy nie jest na rękę, szczególnie teraz kiedy potrzebują tanią energię do budowy tych swoich centrów danych. Amerykańskie przedsiębiorstwa przez za wysoką cenę ropy mają po prostu więcej kosztów niż kraj jako eksporter, wpływu ze sprzedaży.
Oznacza to, że wraz z dłuższym czasem blokowania cieśniny Ormuz, rośnie presja wobec Stanów Zjednoczonych, by sytuację tą ponownie załagodzić. Z tego też względu odblokowanie szlaku powinno nastąpić prędzej niż później i patrząc po zachowaniu się rynku akcyjnego, inwestorzy właśnie obstawiają zbliżające się zakończenie tego blokowania. Myślę, że w maju wszystko wróci już do normy, a jeśli nie, rynek akcji ponownie może włączyć bieg wsteczny.
Kolejny powód dla którego spadek ceny ropy w dłuższym terminie jest tak wysoko prawdopodobny, to opuszczenie przez Zjednoczone Emiraty Arabskie OPEC i OPEC+. OPEC to Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej, która powstała, aby koordynować politykę naftową jej członków, stabilizować ceny ropy naftowej na świecie oraz zapewniać opłacalne zyski z jej wydobycia. Poprzez kontrolę poziomu produkcji, grupa ta wpływa na globalną podaż, zapobiegając nadmiernym spadkom cen.
I teraz, a dokładniej od 1 maja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, w skrócie ZEA nie będą częścią tej organizacji. Powodem dla którego ZEA opuszcza OPEC jest oczywiście sytuacja polityczna, gdzie kraj ten od początku wojny USA z Iranem regularnie było celem Irańskich ataków rakietowych i dronów. Blokada cieśniny Ormuz przez Teheran poważnie ograniczyła możliwości ZEA w zakresie eksportu ropy naftowej.
W związku z tym ZAE chcąc uwolnić się od tych ograniczeń postanowiła opuścić OPEC, co skutkuje tym, że teraz sami będą mogli ustalać poziom wydobywania ropy. Wcześniej w organizacji OPEC, kraje członkowskie wspólnie decydowały o tym ile ropy uwolnić, by tym ustabilizować ceny. Teraz kiedy ZAE opuści OPEC będą mogli samemu ustalić ile ropy wydobywać.
Można wyjść z założenia, że teraz ZAE będzie więcej ropy sprzedawać, co znaczy, że wzrośnie podaż, a kiedy rośnie podaż, spada cena. Dla ZAE lepiej będzie gdy zamiast sprzedawać 100 baryłek dziennie po 100 $ (to są tylko liczby wymyślone, dla przekazania idei), będą teraz mogli sprzedawać tych baryłek np. 180, po 60 $. W organizacji zarobiliby więc 10 000 $ (100 razy 100), a po opuszczeniu OPEC 10 800 $ (180 razy 60), bo lepiej sprzedać więcej za mniej niż mniej za więcej – sprzedając mniej za więcej, po prostu mniej zarobią.
Drugi punkt, który nie obił się takim echem jak opuszczenie przez ZAE OPEC, to swap-line. Co to jest?
Waluta Zjednoczonych Emiratów Arabskich, czyli dirham arabski, powiązany jest z dolarem amerykańskim po stałym kursie, gdzie 1 USD = 3,6725 AED.
Gdybyście więc chcieli potradować na tej parze walutowej, to nic nie zarobicie, bo kiedy dolar wzrośnie to wzrośnie też dirham, a kiedy dolar spadnie, dirham, też spadnie. Tu widzicie wykres wartości arabskiego dirhama do amerykańskiego dolara na przestrzeni ostatnich 15 lat.
Teraz w minionym tygodniu ZAE wymieniała własną walutę na amerykańskie dolary by zwiększyć swoją płynność. Po co to zrobili? Jest to środek zapobiegawczy mający na celu zabezpieczenie finansowania w dolarach w celu stabilizacji rynków w obliczu zakłóceń gospodarczych wywołanych przez trwającą wojnę w Iranie.
A po co się amerykanie na to zgodzili – bo jest to w ich wspólnym interesie. Gdyby ale z jakiegoś powodu amerykanie nie przyjęli arabskiego dirhama, ZAE mógłby podobny manewr zrobić z innym krajem, np. chinami, wymieniając swoją powiązaną z dolarem walutę na chiński yuan. Co oczywiście amerykanom by się nie spodobało, bo oznaczałoby to inaczej, że ropę handlować będą między sobą rozliczając to nie dolarem amerykańskim, a konkurencyjnym yuanem.
Także wymiana walutowa ZAE na amerykański dolar w celach stabilizacji zakłóceń na rynku surowcowym jest takim kolejnym punktem, który będzie wymuszał spadek ceny ropy.
Skoro tak, to dlaczego mimo tego ropa dalej nie spada?
Aktualna cena jaką widzimy na rynku, dotyczy ropy z najbliższą dostawą, tzn. na giełdzie notowana jest ropa w formie kontraktów. Te kontrakty mają swój termin zapadalności, po którym następuje dostawa towaru. Towar ten ze względu na sytuację w cieśninie Ormuz, jest w tej chwili deficytowy, a to prowadzi do jego wzrostu ceny.
Kontrakty z dalszym terminem wygasania, czyli ropa z terminem dostawy na dalsze miesiące, te wszystkie czynniki już uwzględnia i możemy to nawet sprawdzić.
W tej tabeli widzicie ceny kontraktów na ropę z określonymi miesiącami dostarczenia. Widać, że wraz z dalszym terminem dostarczenia, cena jest niższa. Na giełdzie taki stan nazywamy backwardation. Normalnie im dalej patrzymy w przyszłość, tym cena jest wyższa, bo kontrakty te wyceniają zarówno nieznajomą, która jest ryzykiem i tym samym taką premią w cenie, jak i same koszty magazynowania ropy. Taki stan występuje przez zdecydowaną większą część czasu i nazywane jest contango.
Obecnie jednak mamy odwrotność contango, czyli właśnie backwardation i te ceny na rynku pokazują, że rynek stara się już uwzględniać łagodzącą sytuację geopolityczną jak i potencjalny wzrost podaży, spowodowany wyjściem ZAE z OPEC, który tym manewrem może zwiększyć produktywność ropy, co oczywiście prowadzi do jego spadku ceny.
I tu przechodzimy teraz do punktu dla którego ja nie wykorzystuję tą sytuację do handlu na spadek ceny ropy. Techniczna sytuacja na wykresie nie zapowiada żadnego spadku ceny w krótkim terminie. W dłuższym terminie, patrząc po kontraktach kolejnych serii, aby otworzyć taką pozycję, musiałbym kupić kontrakt, który względem obecnej ceny już jest dużo tańszy.
Spekulując na rynku kontraktów różnicy kursowej, czyli CFD, gdzie kontrakty są po prostu rolowane do następnych serii – przez co widzimy właśnie ciągły wykres uwzględniający wiele lat wstecz, a nie poszczególne miesiące, to te kontrakty, mówię teraz o kontraktach CFD, mają wbudowane koszty rolowania. Jest to właśnie naliczany SWAP. Przy backwardation, na pozycji zarabiającej na spadkach, naliczany SWAP będzie dodatni. Czyli teoretycznie powinno to wspierać pozycję zarabiającą na spadkach. Ale jako, że jest to produkt brokera (ten CFD), to do tego SWAP doliczane mogą być dodatkowe koszty, które są marżą brokera, co finalnie prowadzić może do tego, że faktyczny długoterminowy zwrot z pozycji na takim instrumencie CFD mimo sprzyjających warunków do spadków, klient na tym nie zarobi. Innymi słowy mimo backwardation broker ustawić może taki SWAP, aby na pozycji krótkiej zniwelować dodatkowe koszty rolowania i uwzględnić ryzyko zmienności.
Takie prawdopodobieństwo wzrostu w długim terminie, mam na przykład na indeksie S&P500, gdzie też za pośrednictwem dzisiejszego partnera właśnie w ten sposób inwestuję – inwestuję co miesiąc 1000 zł w indeks S&P500, co po dwóch i pół latach przyniosło mi naprawdę bardzo zadowalające wyniki. Jak bardzo zadowalające to widzicie tutaj:
Jest to screen z moich otwartych pozycji na tym rachunku – zwróćcie proszę uwagę na ostatnią kolumnę w portfelu. Widzicie tu prowizje za transakcje. Ja żadnej prowizji za transakcje nie zapłaciłem, bo do 100 tys. € miesięcznego obrotu możecie inwestować w akcje i w ETF’y nie płacąc prowizji. Skoro nie pobierają prowizji za transakcje, to na czym broker zarabia – no właśnie na dzisiaj opisanym mechanizmie SWAP’owym, ale zapewne też na spredach, oraz wymianie walutowej. Więc jeśli chcecie tak jak ja inwestować i korzystać z względnie wysokiego prawdopodobieństwa wzrostów rynku akcyjnego w długim terminie, to możecie to zrobić między innymi właśnie za pośrednictwem ich konta.






.png)



